Obserwatorzy

piątek, 20 maja 2016

kredkę weź i maluj już!

Są takie firmy kosmetyczne, do których mam ogromną słabość, a to wszystko za sprawą jakości, designu i składu. I właśnie jedną z tych firm jest LILY LOLO od Costasy. Przyznam się szczerze, że Lily Lolo postawiło bardzo wysoką poprzeczkę dla wszystkich kosmetyków kolorowych w mojej kosmetyczce. Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować mój najnowszy nabytek w postaci kredki do oczu...


Black

Naturalna kredka w odcieniu głębokiej, matowej czerni.Wzbogacone składnikami odżywczymi, wodoodporne kredki Lily Lolo mają niezwykle intensywne kolory. Dzięki nim z łatwością narysujesz perfekcyjną kreskę lub wykonasz hipnotyzujący smoky eye. Ich w 100% naturalna formuła sprawia, że są one polecane również osobom, które mają wrażliwe oczy.

    • trwała, wodoodporna, niewysuszająca formuła
    • olejek jojoba reguluje poziom nawilżenia skóry
    • masło shea oraz olej canola nawilżają i chronią skórę
    • witamina E wykazująca działanie przeciwstarzeniowe
    • odpowiednia dla wegan
    • 1,14g
     
  • CENA: 42,20
  •  
DO KUPIENIA TUTAJ -->http://www.costasy.pl<-- 






MOJA OPINIA:
Kredkę otrzymujemy w prostym, ale bardzo eleganckim designie, który jest typowy dla Lily Lolo. Kredka nie posiada żadnego zapachu, nie łamie się i nie sprawia żadnych problemów przy temperowaniu. Dodatkowo, nie podrażnia i długo utrzymuje się na oku w stanie nienaruszonym. Bez wątpienia do jednej z największych zalet produktu należy jej konsystencja - kredka jest na tyle miękka, aby z łatwością rozprowadzała się zarówno po górnej, jak i dolnej powiece lub linii wodnej, a jednocześnie twarda w takim stopniu, że nie drażni delikatnej skóry w okolicy oczu. Co prawda znika dość szybko z linii wodnej jak każda inna, ale na powiece utrzymuje się godzinami bez absolutnie żadnego rozmazywania się ani innych "efektów specjalnych" - na moich oczach pozostaje w stanie nienaruszonym nawet 13h! Z pewnością jej wydajność jest wysoka. Cenę zaliczam do wyższych półek, ale biorąc pod uwagę na jak długo nam wystarczy, warto ją zakupić chociażby biorąc pod uwagę skład i fakt, że kosmetyk nie był testowany na zwierzętach. Podsumowując, gorąco polecam!

piątek, 13 maja 2016

My Wishlist

Ostatnio zaintrygowała mnie oferta nowo poznanego sklepu Banggood. Ciekawe i zróżnicowane produkty w okazyjnych cenach - czyż to nie brzmi intrygująco? Zobaczmy co dokładniej wpadło mi w oko...

http://www.banggood.com/Gray-Peter-Pan-Collar-Pu-Stitching-Woolen-Dress-p-88789.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

Szara sukienka idealnie sprawdzi się w sezonie jesienno-zimowym. Uniwersalna kolorystyka sprawi, że będziesz mogła ją założyć i do pracy i na wieczorny wypad z koleżankami.


http://www.banggood.com/Black-And-White-hit-The-Color-Package-Hip-Slim-Was-Thin-Dress-p-918573.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

Na wieczór we dwoje idealnie sprawdzi się połączenie biel-czerń. Nietuzinkowy wzór sukienki w eleganckim fasonie i okazyjnej cenie.


http://www.banggood.com/Elegant-Lace-Crochet-Patchwork-Sleeveless-Women-Chiffon-Pleated-Party-Formal-Dress-p-1036106.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

A co powiecie na zwiewną sukienkę, dostępną w 4 kolorach? Połączenie szyfonu oraz koronki . Idealna na lato, nieprawdaż?


http://www.banggood.com/Patchwork-A-Word-Buckle-Pointed-Toe-Thin-Heel-Pumps-p-924116.html ?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

Co powiecie na czarne, klasyczne szpilki z odrobiną wzorków? Uniwersalna kolorystyka pozwoli Wam cieszyć się wieloma kreacjami z udziałem tych właśnie butów.

http://www.banggood.com/Women-Crocodile-Leather-Handbags-Ladies-Elegant-Shoulder-Bags-Crossbody-Bags-Messenger-Bags-p-1042736.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea


Buty i torebki to bez wątpienia nasz kobiecy 'słaby punkt'. Chyba każda z nas uwielbia je kupować... Jeśli chodzi o torebkę z Banggood w wersji 'krokodylej', kremowa kolorystyka mnie urzekła... :)

http://www.banggood.com/Women-PU-Leather-Tote-Bags-Ladies-Elegant-Shoulder-Bags-Crossbody-Bags-p-1053337.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

Co powiedziałybyście na granatową, torebkową piękność? W okazyjnej cenie 100,80zł (z przesyłką)? Brzmi kusząco, prawda?


http://www.banggood.com/32pcs-Makeup-Cosmetic-Brush-Set-Professional-Eyebrow-Powder-Lipstick-Blush-Foundation-Kit-p-999803.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

Intryguje mnie również pełny zestaw pędzli do makijażu. W tej kwestii bardzo ważne jest włosie, aczkolwiek rączka pędzla jest także istotna. Dobry asortyment do makijażu jest chyba na WISH liście każdej z nas... 


http://www.banggood.com/3-Layer-Drawer-Design-Acrylic-Clear-Make-Up-Storage-Organizer-Cosmetic-Nail-Polish-Display-Case-Holder-p-1017509.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

Jak już jesteśmy przy asortymencie do makijażu, to ostatnio tak sobie myślałam, że przydałaby mi się taka mini komódka na kosmetyki. Wykonana z przeźroczystego akrylu w pełni mnie satysfakcjonuje.

http://www.banggood.com/Rhinestone-Bubble-Statement-Bib-Choker-Necklace-Women-Jewelry-p-942276.html?utm_source=sns&utm_medium=redid&utm_campaign=zareklamowane-przereklamowanewishlist&utm_content=chelsea

No i finalnie nie może zabraknąć biżuterii. Lubię sztuczną biżuterię z uwagi na fakt iż można ją często zmieniać, bo przecież jest niedroga. Naszyjnik, który 'wpadł mi w oko' kosztuje 14,41zł z dostawą i jest dostępny w 5 kolorach. Banggood ma szeroki wybór nie tylko w dziale biżuterii  i muszę Was ostrzec, jeśli tylko wejdziecie na ten portal, 'przepadniecie z kretesem' tak jak ja... ;)


Zachęcam do kliknięcia w zdjęcie by wejść do sklepu lub dowiedzieć się więcej o przedmiotach, nie tylko przedstawionych na mojej WISH LIŚCIE. Wybór w Banggood jest szeroki i jestem pewna, że każda z Was znajdzie to, czego szuka.

środa, 4 maja 2016

Denko

Dzisiaj chciałabym zaprosić Was na wpis obrazujący moje ostatnie zużycia. Przekonajcie się same do czego wrócę i co polecam, a co nigdy już nie zawita do mojej łazienki... ;)


1. Nivea Men.
Żel pod prysznic dla mężczyzn o delikatnym zapachu. Duży, wydajny i wart swojej ceny. Polecam.

CENA: 7.99zł


Czy kupię ponownie? Tak.



2. Timotei - Szampon do włosów blond.
Duży, wydajny i dobrze myjący szampon do włosów. Ma także wygodną pompkę i jest niedrogi. Kupiłam go w Biedronce w promocyjnej cenie. 750ml wystarczyło mi na 4 miesiące użytkowania (myję włosy co 2 dni). Zdecydowanie warty swojej ceny.

CENA: 9.99zł

Czy kupię ponownie? Tak.



3. VENUS - żel do higieny intymnej.
Dużym atutem tego żelu jest wydajność i pompka. Ma on także przyjemny, świeży zapach. Nie podrażnia, nie wysusza. Za 500ml produktu zapłacimy ok 6zł - warto.


CENA: 6zł

Czy kupię ponownie? Tak.



4. DOVE, mydło do rąk.
Wersja FINE SILK wydawała się obiecująca. Biorąc pod uwagę fakt iż mydło te jest 2 razy droższe od standardowego mydła w płynie, oczekiwałam lepszego nawilżenia. Niestety takowego nie otrzymałam. Zapach jest niewątpliwym jego atutem, ale czy to jest wystarczające? U mnie mydełko Dove egzamin oblało...

CENA: 8zł

Czy kupię ponownie? Nie.




5. NEUTROGENA - emulsja do ciała.
Pierwsze co nas uraczy, to na pewno zapach - jest to typ zapachów świeżych jak NIVEA czy DOVE, które uwielbiam. Nawilżenie jest także satysfakcjonujące. Wchłanianie szybkie, wydajność dobra. Cenę zaliczam do przystępnych.

CENA: 22zł

Czy kupię ponownie? Tak.


6. CIEN - krem do rąk.
Krem dostępny w sieci sklepów LIDL. Niestety nie mogę go polecić... Nie spełnia swojej podstawowej funkcji, nawilża na bardzo krótko. Zapach ma ładny, ale nic poza tym...

CENA: ok. 4zł

Czy kupię ponownie? Nie.



7. PALMOLIVE - żel pod prysznic.
Piękny zapach, który utrzymuje się do kilku godzin na skórze i świetna cena (w promocji 4zł) przekonały mnie. Jestem fanką tego żelu. Polecam gorąco!

CENA: 4zł

Czy kupię ponownie? Oczywiście.



8. ORIENTANA - maska pod oczy.
Recenzję maski znajdziecie tutaj -->Orientana<-- Ciekawa, choć trochę droga maska.

CENA: 11zł

Czy kupię ponownie? Tak.



9. REXONA, LINEN DRY.
To jeden z moich ulubionych zapachów. Rexona to oczywiście mój niezawodny kosmetyk wspomagający mnie w walce z nadpotliwością.

CENA: 9,99zł

Czy kupię ponownie? Oczywiście.



10. REXONA, ACTIVE SHIELD.
Ten wariant zapachowy kupiłam w TESCO w promocji. Skuteczność jest jej atutem.

CENA: 6,79zł

Czy kupię ponownie? Tak.



11. GOCRANBERRY, masło do ciała.
Męczyłam i nie zmęczyłam do końca tego słoiczka, a wszystko to za sprawą konsystencji masła, która bardzo długo się wchłania i jest oleista. Recenzję znajdziecie tutaj -->GoCranberry<--

CENA: 49zł

Czy kupię ponownie? Raczej nie.




12. ANNA, nafta kosmetyczna.
Moje włosy nie znoszą tego kosmetyku. Szczerze mówiąc dziwię się osobom, które jej używają - przecież to śmierdzi jakąś benzyną. Próbowałam używać tego kosmetyku, zrobiłam 3 podejścia i mówię stanowczo NIE. Te ustrojstwo ląduje w koszu!

CENA: 7,99zł

Czy kupię ponownie? Nigdy w życiu!




13. AMBI PUR, odświeżacz powietrza.
Bardzo przyjemna wersja zapachowa. Długotrwały i niedrogi odświeżacz powietrza - polecam!

CENA: 8,99zł

Czy kupię ponownie? Oczywiście.




 Takim oto sposobem dobrnęliśmy do końca moich zużyć. Może znacie coś z mojego denka i macie odmienne zdanie? Jeśli tak, to koniecznie dajcie mi znać w komentarzach ;)

niedziela, 1 maja 2016

ciążowych historii ciąg dalszy...

Wybaczcie, że nie pisałam ostatnio na blogu... tak wiele się wydarzyło, że nie mogłam zebrać myśli. I choć nadal to wszystko sobie układam w głowie, to wciąż mam mętlik...

3 tygodnie temu mijał mój termin, w którym powinnam dostać okres. Jednak mąż zniecierpliwiony czekaniem pojechał z samego rana po test ciążowy. I choć wątpiłam w jego pozytywny wynik, dla świętego spokoju męża, zrobiłam go i wręczyłam mu z obojętnością. Mąż przez cały czas oczekiwania na wynik, trzymał w rękach test, wpatrując się w niego jak w obraz. Ja natomiast usiadłam na łóżko, zrezygnowana i zaczęłam układać w myślach słowa, które za chwilę będę musiała wypowiedzieć by go pocieszyć. Mąż natarczywie wpatrywał się w "prostokątną wyrocznię" po czym krzyknął: 
'Jest! Jest druga kreska!'
Nie dowierzając własnym uszom, wyrwałam test z jego dłoni i zaczęłam przecierać oczy ze zdumienia, kiedy zobaczyłam jego wynik...

Nagle zdałam sobie sprawę z tego co się stało i pomyślałam sobie "Zaraz, zaraz... przecież ja nie mam żadnych objawów i to nie tak powinien wyglądać mój scenariusz informujący męża o ciąży...". Mąż cieszył się jak dziecko, a na mnie nagle padł blady strach... Wydusiłam z siebie tylko "Musimy to potwierdzić u lekarza", ale mąż był już w tak silnej euforii, że tylko przytaknął i dalej przytulał mnie całował ze szczęścia.
Przez następne dni co chwilę pytał mnie jak się czuję, sprzątał w domu, nie pozwalał mi niczego dotknąć - wszystko robił sam bym tylko odpoczywała po pracy. Faktycznie byłam zmęczona, śpiąca i nieznośna. Towarzyszyły mi paskudne humorki, w jednej chwili dostawałam spazmów z błahych powodów. Byłam bardzo roztargniona, potrafiłam wyjechać na pocztę, a dojechać do sklepu, wysiąść z auta i się zastanawiać po co ja tu przyjechałam, a kiedy zdałam sobie sprawę z owego faktu, nerwy sięgały Zenitu. Ciążowe dolegliwości zaczęły dawać o sobie znać.
Kiedy przyszedł termin pierwszej wizyty u ginekologa, nie mogłam spać, od rana nie mogłam się na niczym skupić. Wciąż miałam przed oczami lekarza, który 1,5 roku temu oświadczył mi, że mojemu dziecku nie bije serduszko... I choć bardzo się starałam odpędzać złe myśli, one wracały jak bumerang.
 Dotarliśmy do gabinetu 10min przed czasem, mąż patrzył mi głęboko w oczy. Widziałam w jego oczach ten sam strach i te same obawy. Weszłam do gabinetu z duszą na ramieniu, lekarz zadał kilka pytań, zbadał mnie po czym kazał położyć się na kozetce do badania USG. Serce waliło mi jak oszalałe, ręce mi się trzęsły, usilnie wpatrywałam się w monitor by dostrzec swoją fasolkę po czym lekarz powiedział:
"Jest pęcherzyk i jest ciąża. Jest to wczesna ciąża, więc nie ma jeszcze tętna"
W jednej chwili kamień spadł mi z serca, poczułam tak ogromną ulgę i radość, że wszystkie złe myśli odeszły. Już teraz będzie tylko lepiej - pomyślałam.
Lekarz wyznaczył mi szereg badań i umówił na wizytę za 3 tygodnie. Mąż był trochę przestraszony brakiem tętna, ale czytał na forach, że wiele kobiet było w podobnej sytuacji i doczekały się szczęśliwego rozwiązania.
Tydzień po wizycie u ginekologa zauważyłam niewielkie plamienie. Wystraszyłam się, zadzwoniłam do ginekologa, który natychmiast przyjął mnie w swoim gabinecie. Znowu serce waliło mi jak szalone. Podczas badania USG nie spuszczałam wzroku z monitora aż usłyszałam...

"Jest tętno, choć ciąża jest mała."

I znowu poczułam ulgę by po chwili zadać pytania: "Jak to mała? Dlaczego mała?"
Lekarz odpowiedział krótko, ale rzeczowo: 
"Musi Pani poleżeć w łóżku kilka dni. Z uwagi na plamienie, skieruję Panią do szpitala."
Na drugi dzień z samego rana pojechałam do szpitala. Zrobiono mi kolejne USG. Pani ginekolog powiedziała, że wszystko wygląda dobrze i najprawdopodobniej jestem przemęczona i muszę więcej wypoczywać. Wieczorem zaczął boleć mnie brzuch. Z godziny na godzinę coraz bardziej. Podano mi 3 Nospy i zastrzyk. Ból minął.
O godzinie 1 w nocy obudził mnie ponownie. Ból podbrzusza w połączeniu z bólem głowy. Poczułam, że muszę zrobić siusiu, więc wstałam z łóżka i poszłam do toalety. Zapaliłam światło gdy nagle zorientowałam się, że po udach leci mi krew. Stałam jak wryta, z przerażenia nie mogłam się ruszyć. Wiedziałam co to oznacza i wiedziałam jak bardzo jestem bezsilna. Patrzyłam jak tracę moje szczęście, ze strachu po policzkach leciały mi łzy. Jednak po chwili otrząsnęłam się i pomyślałam: "nic się nie stało, to tylko troszkę krwi. Na pewno wszystko jest w porządku." Wyrzuciłam z pamięci ten widok jakby to się nigdy nie wydarzyło i poszłam spać. Rano wstałam i poczułam się 'jakoś inaczej' - nie miałam wzdętego brzucha. Pomyślałam sobie, no tak... ta szpitalna żywność zagłodzi moją fasolkę. Następnie wezwano mnie na badanie USG. Ginekolog po krótkiej chwili powiedział...

"ale tu nic nie ma... Pani już poroniła"

Zdenerwowana odpowiedziałam: "Wczoraj było tętno, a teraz już nie ma? Jak to? Dlaczego? Przecież wczoraj wszystko było dobrze?"
Lekarz zimno odpowiedział:
 "My nie mamy narzędzi powstrzymujących naturę. 20% ciąż kończy się w ten sposób." 


I w tej chwili pomyślałam sobie, że to niemożliwe. Przez 1,5 roku nie mogłam zajść w ciążę, a kiedy już zaszłam, to i tak ją straciłam? To chyba jakaś pomyłka. Po krótkiej chwili przyszła pielęgniarka i wręczyła mi ulotkę informującą o moich prawach po poronieniu. Zadzwoniłam do męża, powiedziałam co się stało i poprosiłam go o nową piżamę. Mąż szybko przyjechał, ale w tym szoku zapomniał o piżamie. Usiadł przy moim łóżku, był kompletnie zdezorientowany, choć z pewnością docierało do niego więcej niż do mnie. Ja myślałam już tylko o tym by uciec z tego piekielnego szpitala, który nie jest w stanie pomóc mi pozbyć się problemu plamień, z którym przyszłam. Chciałam zabrać swoją fasolkę z tego chorego miejsca.
Na następny dzień wypisałam się na własne żądanie, pomimo iż dostałam silne leki poronne, które miały za zadanie obkurczyć macicę. Mąż nie protestował, godził się na wszystkie moje irracjonalne zachowania.
Dziś, 2 dni od 'ucieczki ze szpitala' nadal odpycham myśli dotyczące straty, skupiam się na wszystkim innym. Jeszcze nie płaczę... jeszcze nie jestem świadoma...



piątek, 22 kwietnia 2016

sukienki MAXI pod lupą

Dzisiejszy post będzie miał związek z modą. Jak wszystkie wiemy moda zmienia się po to by wrócić za jakiś czas - czasami zastanawiam się czy nie wynieść do piwnicy swoich już niemodnych ubrań by móc je z powrotem założyć za np. 20 lat... ale wtedy myślę sobie: przecież to już będzie przestarzałe, zleżałe i niemodne. A do tego pojawia się pytanie o rozmiar... I takim oto sposobem moje ubrania lądują w kontenerze Czerwonego Krzyża lub Caritasu, a ja nadal kupuję nowe i modne ubrania... Aktualnie jestem na etapie poszukiwań sukienek maxi. Przymierzam się do rodzinnej sesji zdjęciowej w plenerze. Marzy mi się tajemniczy, sensualny klimat zdjęć. Zapewne jej efekty będą widoczne na blogu, ale zanim się na nią udam potrzebuję Waszej pomocy... Proszę doradźcie i poklikajcie :)


 HOT OR NOT?

1. BOHO STYLE! Kliknij w zdjęcie by sprawdzić cenę.

Golden Sleeveless Vintage Print Maxi Dress pictures      








 2. ELEGANT STYLE. Kliknij w zdjęcie by sprawdzić cenę.

http://www.shein.com/Blue-Spaghetti-Strap-Backless-Maxi-Dress-p-224127-cat-1727.html?utm_source=zareklamowane-przereklamowane.blogspot.com&utm_medium=blogger&url_from=zareklamowane-przereklamowanehttp://www.shein.com/Navy-Crew-Neck-Sleeveless-Asymmectric-Maxi-Dress-p-269703-cat-1727.html?utm_source=zareklamowane-przereklamowane.blogspot.com&utm_medium=blogger&url_from=zareklamowane-przereklamowane





3. ON SPECIAL OCCASION. Kliknij by sprawdzić cenę.

Beige V Neck Cut Out Backless Maxi Dress picturesBlack Long Sleeve With Lace Split Maxi Dress pictures





 4. SPORTY STYLE. Kliknij w zdjęcie by sprawdzić cenę.



Grey Off The Shoulder Asymmetric Sheath Dress pictures








 5. BEACH STYLE. Kliknij w zdjęcie by sprawdzić cenę!




 






 6. FLOWERY STYLE! Kliknij w zdjęcie by sprawdzić cenę!


Pink Blue V Neck Floral Split Patterned Maxi Dress pictures





 7. FLOWY STYLE. Kliknij w zdjęcie by sprawdzić cenę.




Co myślicie o powyższych propozycjach? Która z nich według Was jest najbardziej odpowiednia na letnią, rodzinną sesję? Koniecznie napiszcie mi swoje propozycje i kliknijcie w zdjęcia ;) Będę ogromnie wdzięczna za wsparcie!

niedziela, 17 kwietnia 2016

zakupowa seria postów

Dzisiaj przybywam do Was z regularnym wpisem z serii 'zakupy'. Niewiele ostatnio kupiłam z uwagi na fakt iż przygotowujemy Juniora do Komunii Świętej, a co za tym idzie czeka nas nie lada wydatek. Mimo wszystko zapraszam do obejrzenia tego, co ostatnio wpadło do mojego koszyka...


Ja widzicie udało mi się kupić 3 piękne sukienki - idealne do pracy, w okazyjnych cenach w moim ulubionym sklepie. Dodatkowo wpadły do mojego koszyka kosmetyki do codziennego użytku i kilka drobiazgów. Innymi słowy: wszystko to, co najpotrzebniejsze. A jak u Was ostatnio z zakupami?