Obserwatorzy

czwartek, 16 lutego 2017

Od dziś - już nic nie muszę!

W blogosferze coraz częściej spotykam się z wpisami promującymi brak wyższego wykształcenia - młode osoby opowiadają o tym dlaczego zrezygnowały ze studiów i jakie korzyści to dla nich przyniosło. Lubie czytać tego typu wpisy, bo przypominają mi moje młodzieńcze lata i zbuntowane nastawienie do całego świata.




Kiedy skończyłam 18 lat wydawało mi się, ze jestem dojrzała, albo przynajmniej dojrzalsza od swoich rówieśników - nic bardziej mylnego. Często wtedy sobie myślałam: Ja nic nie muszę, jestem młoda, a świat stoi przede mną otworem! To ja wiem, co jest dla mnie najlepsze i to ja podejmuje decyzje dotyczące mojego życia!
Po skończeniu liceum, chciałam iść na studia o kierunku wychowanie wczesnoszkolne. Lubiłam dzieci i chciałam pracować w przedszkolu. Jednak zanim miałam udać się na studia, wyjechałam do USA jako Au-pair.  Po powrocie zza oceanu, zaszłam w ciążę z Juniorem. Jako młoda mama, uważałam za priorytet wychowywanie mojego dziecka. Nie wróciłam do pracy, nie dbałam o swoje potrzeby, poświeciłam się w 100% dziecku. Trwało to 4 lata, aż w końcu powiedziałam dość - ja muszę wyjść do ludzi i iść do pracy. Tylko do jakiej skoro nie mam wykształcenia? Do firmy produkcyjnej 'na taśmę' czy może jako niania za marne grosze? Nie widziałam dla siebie miejsca w żadnej z tych ofert kierowanych do osób ze średnim wykształceniem. Wtedy mój mąż poparł pomysł podjęcia studiów. Wybrałam kierunek filologi angielskiej ze specjalizacja nauczania. Byłam jedną z niewielu starszych osób, które zdecydowały się podjąć próbę 'ciężkiego powrotu do nauki', ale moja determinacja była tak silna, że byłam najlepsza uczennicą na roku. Dojrzałam do tego by chcieć posiadać nie tylko wykształcenie, ale i solidną wiedze, która będzie moim narzędziem w pracy. Ciężko było mi pogodzić dzienne studia z byciem mama i żoną, ale zawsze mogłam liczyć na wsparcie męża i rodziny. Nie ukrywam, że był to jeden z najtrudniejszych okresów w moim życiu, ale dziś wiem, że warto było. Ten wysiłek wrócił do mnie z nawiązką - robię to co lubię, mam zawód, który daje mi 100% satysfakcji i wiele możliwości na rynku pracy.
Jestem 'żywym przykładem' na to, że jeśli nie chcesz - nie musisz! Nie chcesz iść na studia? Nie idź, daj sobie czas by 'zechcieć' i dojrzeć do tych decyzji. Może właśnie tego potrzebujesz? Jedno jest w tym wszystkim pewne... w życiu zawsze powinniśmy podążać za swoimi marzeniami.


A jakie jest Wasze stanowisko w kwestii studiów i wykształcenia wyższego? Czy z perspektywy czasu uważacie, że podjęłyście dobre decyzje, a może czegoś żałujecie?


A propos świadomych, kosmetycznych zakupów, OD DZIŚ JUŻ NIE MUSISZ PRZEPŁACAĆ kupując w Sephorze! Rabble przygotował dla Ciebie rabaty, zajrzyj koniecznie -> Kody Rabatowe Sephora. POLECAM!

20 komentarzy:

  1. Hmm "niania za marne grosze " kurcze, jestem nianią a zarabiam więcej niż niejedna osoba w sklepach czy innych instytucjach ;) I nie uważam by to była praca za marne grosze ;) Aczkolwiek teraz po studiach chcę już szukać czegoś w zawodzie - co wcale mnie nie kusi ;d Bo np. w MOPRZE zarabia się najniższą krajową, a ja bedąc nianią zarobię dużo więcej. Więc to mnie troszkę odciąga od pracy w zawodzie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że aktualnie nianie tak dobrze zarabiają. 10 lat temu niestety tak nie było...

      Usuń
  2. Ja się cieszę że poszłam na studia bo dzięki temu mam pracę o której marzyłam. Mam nawet przygotowany post na ten temat:) co najlepsze o tym samym tytule co Twój:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właśnie w tym roku będę wybierać kierunek studiów, oczywiście jeśli zdam maturę haha :) wykształcenie wyższe chce mieć a jak wyjdzie, zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja cieszę się z okresu studiów, to był fajny czas, ale zawodowo to był błąd, trzeba było iść do pracy i na zaoczne 😜

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja cieszę się, że mam wykształcenie wyższe, ale wiem, że moje studia nie nauczyły mnie tego, co w moim zawodzie potrzebne i wszystkiego musiałam nauczyć się sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój tata 2 razy zaczynał studia i niestety nie skończył, dzisiaj bardzo tego żałuję, ale jest już za późno. Ja chciałabym mieć wyższe wykształcenie ale sama nie wiem jak kierunek wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja po liceum zrobiłam sobie rok przerwy by wiedzieć czego tak naprawdę chcę. Wybrałam studia, skończyłam je i oprócz papierka mam satysfakcję że jestem człowiekiem wykształconym i coś w głowie mam :) Studia to coś co człowiek sam musi osiągnąć i nie dość że dzięki temu możesz pracować w swoim wymarzonym zawodzie to jeszcze daje Ci to satysfakcję.
    Dla mnie studia to podstawa w dzisiejszych czasach i pewnie moje dziecko też będę gonić na studia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja niedawno ukończyłam swój trzeci kierunek, teraz robię wszelkie badania. Po ich ukończeniu i po pozytywnych wynikach mam nadzieję, że podejmę pracę i to w zawodzie :D Wszystko jest na dobrej drodze :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja skończyłam studia od razu po liceum, ale pracuję w zawodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam takie historie :)
    Uważam, że nie ma co żałować tego co było, trzeba żyć tak, żeby nie powielać błędów a jeśli nam doskwierają to starać się je naprawić :)

    A jeśli chodzi o studia, to nawet jeśli nie dają zawodu, to rozwijają. Trzeba je zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja żałuję że nie poszłam do szkoły w kierunku gastronomi ;) bo okazało się to moją ogromną pasją :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja to przeszłam ogromną naukę ;p Najpierw wiadomo gimnazjum i nie uczenie się potem poszłam do zawodówki na kucharza ..ale jak wyszłam z zawodówki to wstyd że mam zawodowe wykształcenie więc poszłam do liceum uzupełniającego dla dorosłych potem matura..a potem ...co wybrać ...na studia mnie nie było stać to poszłam nas studium na administracje publiczną i zdałam z dyplomem :) a między czasie pracowałam to na ulotkach to na wykładaniu towaru itp ;) a teraz i tak robię co innego ;p
    do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wyjazd do stanów jako opiekunka to też była lekcja życia i odważna decyzja. Brawo. Ja też nie od razu po liceum poszłam na studia i w moim przypadku to również była dobra decyzja. Uważam jednak, że osoby, które „uczą się ciągiem” mają jednak łatwiej, nie wychodzą z tego rytmu

    OdpowiedzUsuń
  14. Moim zdaniem studia istotna sprawa, sama mam mgr z germanistyki, nie odkładałam ich, szłam za ciosem i w wieku 24 lat miałam to z głowy :)

    www.bliskolasu.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja patrząc z perspektywy czasu na pewno wybrałabym zupełnie inny kierunek studiów niż ten, który studiuję. Jest ciężko, bardzo ciężko, czasem mam ochotę to rzucić i pójść na coś innego, ale jestem już tak daleko, że żal rezygnować :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Uważam że jeśli ktoś ma możliwości to powinien iść na studia jak najszybciej, najlepiej zaraz po szkole średniej, bo potem z każdym rokiem jest to trudniejsze, nie mówię że się nie da ale jest ciężej, osobiście znam historie, których bohaterowie odłożyli studia na kiedyś tam i nie udało im się zrealizować tego marzenia

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie na studiach jest dużo osób w wieku 40+, więc myślę, że na studia nigdy nie jest za późno :) Osobiście cieszę się, że poszłam na studia od razu po szkole średniej, choć pogodzenie obowiązków domowych z pracą zawodową i studiami zaocznymi łatwe nie jest... Jeszcze tylko macierzyństwa brakuje do pełnego zestawu obowiązków :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mnóstwa rzeczy żałuję, poszłam na studia, bo myślałam, że wybrałam fajny kierunek, okazało się, że odbiega on od moich marzeń. Z perspektywy czasu, uważam jak ty, że nie trzeba nic od razu, nie iść za tłumem, ale przeczekać, aż do momentu, gdy naprawdę będzie się gotowym do dalszych działań, nic na siłę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz.
Zawsze odwiedzam blogi komentujących, więc jeśli pozostawisz po sobie ślad, na pewno do Ciebie zajrzę.

Proszę także o NIE REKLAMOWANIE się na moim blogu - takie komentarze będą usuwane.